Z życia studenta, czyli rozmowy (nie)kontrolowane na temat pisania prac magisterskich na zamówienie
Co roku kilka tysięcy napisanych prac magisterskich nie jest autorstwa studentów, którzy przystępują do obrony dyplomu. Handel pracami dyplomowymi jest dużym problemem, z którym borykają się wszystkie uczelnie w Polsce. Władze uczelni, a także policja nie są w stanie powstrzymać osób, piszących na zlecenie, jak również studentów, którzy chętnie te prace kupują…
Parę tygodni temu w prasie ukazały się artykuły, dotyczące tejże sprawy, budzącej tak wiele kontrowersji. Zastanawiano się, czy należy karać również osoby, które piszą prace na zlecenie. Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie z bliska i udać się na poszukiwanie osoby, która chętnie opowiedziałaby o tym, jak naprawdę wygląda sprawa kupowania i pisania prac.
Tomek, student IV roku Uniwersytetu Śląskiego, najlepszy na swoim wydziale
Z Tomkiem spotkałam się w lokalu położonym niedaleko uczelni. Dużo czasu zajęło mi namówienie go na wywiad. Wielokrotnie powtarzał, iż nie ma czasu na takie rozmowy, bowiem jest bardzo zajętym studentem. Bycie najlepszym na roku wymaga poświęceń- skomentował wesoło mój rozmówca.
Reporterka: – Kiedy wpadłeś na pomysł pisania prac i dlaczego podjąłeś się tego zajęcia? Czy to może była kwestia zarobków?
Tomek: – Każdy zdaje sobie sprawę, iż życie studenta w Polsce jest dość skomplikowane, by nie powiedzieć – trudne. Tak więc tę nietypową „pracę” rozpocząłem ze względu na brak pieniędzy, które pokrywałyby moje wydatki. To jest po prostu łatwy, czysty pieniądz. Jeżeli byłaby to kwestia dorobku naukowego i chęci pracy badawczej, to na pewno pisałbym na własne konto.
Reporterka: – Ile już zdołałeś stworzyć takich prac w swojej karierze studenckiej? Czy piszesz prace związane tylko z Twoją specjalizacją, czy także z innych kierunków?
Tomek: – Nie mam ich wiele, piszę obecnie szóstą pracę – dwie z jednego kierunku i cztery z drugiego.
Reporterka: – Czy miałeś problemy ze znalezieniem osób, które chętnie powierzyłyby Ci pisanie swoich prac magisterskich? Czy może oni sami Cię znaleźli? Powiedz , jak przebiega taka transakcja?
Tomek: – Różnie to wygląda. Będąc jednym z najlepszych studentów na roku miałem okazję dostać wiele propozycji, nazwijmy je „niemoralnymi”. Są nawet maturzyści, którzy szukają osób chętnych na biznes, zanim zaczną swoje studia. Najczęściej z takich usług korzystają osoby na studiach zaocznych, które zarabiają kilka tysięcy miesięcznie i mogą sobie zafundować opłacenie „magisterki”. Z drugiej strony, praca zawodowa zajmuje im tyle czasu, że nie są w stanie odwiedzić biblioteki, archiwum, bądź muzeum. Takie osoby zgłaszają się do mnie przez kogoś „zaufanego”. Zazwyczaj zdarza się, iż ona sama wcześniej korzystała z takiej formy pomocy. Transakcja przebiega oczywiście bez żadnych formalności. Obydwie strony umawiają się na cenę oraz na termin napisania pracy. To wszystko – krótko i bezproblemowo. Takie prace oczywiście pisze się etapami, student musi konsultować z promotorem tok powstawania pracy. Zdarzyło się nawet, że musiałem udać się w podróż do Warszawy, po materiały do pracy magisterskiej. Oczywiście taka „wycieczka” była osobno opłacana…
Reporterka: – Jak długo powstają Twoje prace dyplomowe lub zaliczeniowe? Takie pisanie musi zajmować sporo wolnego czasu, nieprawdaż?
Tomek: – Muszę Cię zdziwić, bo , choć na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe, mi udaje się stworzyć pracę magisterską w czasie od jednego do dwóch miesięcy! Wszystko zależy od ocenowych ambicji klienta i grubości jego portfela. Można nawet pracę magisterską napisać w dwa tygodnie i też będzie dobra.
Reporterka:- Twierdzisz, że w dwa tygodnie może powstać praca magisterska? Nie wierzę…
Tomek: – To naprawdę jest możliwe. Choć wiadomo, że taka praca może zostać oceniona co najwyżej na ocenę dostateczną z minusem (śmiech).
Reporterka: – Dla mnie to jest i tak kosmos. Moi znajomi twierdzą, iż pisali pracę magisterską około pół roku, a byli to również ambitni studenci. Poważnie zastanawiam się, jak może wyglądać jakościowo taka praca. Czy w tak krótkim czasie można stworzyć coś, aby dostać dyplom? Przecież praca magisterska liczy co najmniej 80 stron?!
Tomek: – Prace z humanistyki pisze się naprawdę szybko. Tak jak mówię, wszystko zależy od znalezienia materiałów. Pracę pisze się etapami, a dokładniej rozdziałami, które co pewien czas oddaję klientowi, aby mógł przedstawiać wyniki swojej pracy na seminariach u promotora.
Reporterka:- Ile pieniędzy są w stanie zapłacić studenci za pracę magisterską?
Tomek:- Moje ceny są różne. Praca magisterska kosztuje u mnie od 1500 do 3000 złotych.
Reporterka:- To bardzo dużo pieniędzy!
Tomek:- Nie ma osoby biednej, która zgodziłaby się na taki układ. Takie interesy prowadzą tylko osoby bogate.
Reporterka:- Czy czujesz się osobą spełnioną, jako prezes jednoosobowej „firmy”?
Tomek:- Wiesz nigdy się nad tym nie zastanawiałem….Z jednej strony tak, a z drugiej raczej nie jestem zadowolony z tego, czym się zajmuję. Piszę coś co jest dobre pod względem naukowym ( potwierdzają to zdobyte oceny i recenzje moich „tworów”), a z kolei nie mogę podpisać się swoim nazwiskiem – na co czasami mam wielką ochotę.
Reporterka:- Co sądzisz o osobach, które piszą prace na zlecenie?
Tomek:- Muszą to być na pewno solidni studenci, bądź osoby z wyższym wykształceniem. Sam nie wiem co o nich myśleć. Wiesz…. trudno mi jest krytykować własną osobę. Przy tak wielkim bezrobociu swoje zajęcie traktuję jako pracę – przecież nie kradnę tych pieniędzy!
Reporterka:- Czy będąc w trudnej sytuacji kupiłbyś pracę?
Tomek:- Nie kupiłbym.
Reporterka:- A dlaczego by nie? Czy szkoda byłoby Ci pieniędzy? Czy może jesteś perfekcjonistą, który zawsze musi wszystko zrobić sam?
Tomek:- Obecnie na napisanie pracy magisterskiej student ma 2-3 lata, bowiem seminaria zaczynają się dopiero na trzecim roku. Naprawdę można znaleźć czas na jej napisanie.
Nawet gdybym mógł szastać pieniędzmi na prawo i lewo, to nie skusiłbym się na kupno takiej pracy. Wydaje mi się, iż wszystko zależy od mentalności studenta. Ci ambitniejsi, dla których studia mają jakąś wartość, będą na pewno chcieli być autorami swoich prac. Jestem raczej perfekcjonistą….wszystkiego muszę sam dopilnować.
Reporterka:- Czy znajomi wiedzą, czym się zajmujesz?
Tomek:- Tak, ale tylko wąska grupa, powiedzmy: osoby zaufane.
Reporterka:- Czy zastanawiałeś się kiedyś nad umieszczeniem swojego ogłoszenia w gazecie?
Tomek:- Nigdy, to zbyt ryzykowne.
Reporterka:- Czy masz znajomych, którzy również piszą prace na zlecenie?
Tomek:- Na szczęście- nie. Nie miałem okazji poznania takich osób, chociaż wiem, że są.
Reporterka:- Jakie masz plany po skończeniu studiów?
Tomek:- Chciałbym zrobić doktorat i ewentualnie pozostać na uczelni. Po historii ludzie w Polsce nie mają zbyt dużo perspektyw. Może więc wyjadę na stypendium. Zobaczymy…
Reporterka:- Jak jeszcze długo będziesz przyjmował zlecenia?
Tomek:- Wydaje mi się, iż ostatnią pracę napiszę na piątym roku studiów. Potem może nastąpić brak kontaktów z uczelnią. Nowe życie, znajomi….
Reporterka:- Co myślisz o karaniu osób, które piszą pracę za pieniądze?
Tomek:- Wydaje mi się, iż ten problem wygląda podobnie, jak z łapówkami. Można się godzinami zastanawiać, czy karać tego człowieka, co daje, czy tego, co bierze. Oczywiście jestem za karaniem, chociaż mam cichą nadzieję, że mnie to nigdy nie spotka : ). Chodzi mi o to, że przez takie osoby jak ja, po Polsce chodzą matoły z wyższym wykształceniem…
Reporterka– Dlaczego jesteś tak bardzo krytyczny wobec tych osób?W życiu zdarzają się przeróżne sytuacje. Nie wszystko przecież zależy od nas samych?
Tomek:- Hmm, może i masz rację, ale moi klienci byli i są leserami, którzy mając pieniądze mogą kupić sobie dokładnie wszystko. Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy, aby ktoś do mnie podszedł i poprosił o pomoc w pisaniu pracy. To byłaby wtedy taka koleżeńska przysługa, tzn. za friko 🙂
Reporterka:- Na zakończenie naszej rozmowy chciałabym się dowiedzieć, ile szacunkowo osób zajmuje się pisaniem prac magisterskich na Uniwersytecie Śląskim?
Tomek:- Jest mi trudno na ten temat coś powiedzieć, bo raczej mało osób się tym chwali. Mogę Ci powiedzieć, iż na moim wydziale jest ich około 6-8. Niestety, ale już więcej na ten temat nic nie powiem. To moja tajemnica zawodowa : )
Reporterka:- W takim razie dzięki za rozmowę.
Tomek:- Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość :>
Reporterka:- Po pierwsze- nie studiuję historii, a po drugie ja też jestem ambitną studentką…
Z Tomkiem rozmawiała reporterka Anna Siry
Co sądzisz o działalności Tomka? Czy uważasz, że możemy oceniać moralność jego zajęcia? Czy jest w ogóle możliwa walka z tym procederem? A może znasz podobne transakcje wśród swoich znajomych? Napisz do nas, czekamy na Twoją opinię!
Jeśli potrzebujesz wskazówek jak pisać swoją pracę dyplomową to polecamy poradnik pisania prac - dowiesz się tam wszystkiego.
Przerażające
Mam nadzieję, że prace dyplomowe pisane są jedynie dla studentów z wydziałów humanistycznych bo nie chciałabym być leczona przez lekarza, który kupił sobie wyższe wykształcenie. To samo odnosi się do osób kupujących prace dyplomowe na uczelniach technicznych (budownictwo, budowa maszyn, geodezja itp.) bo potem mamy katastrofy budowlane!!! Mam nadzieję, że nadejdą takie czasy w których każdy będzie oceniany na podstawie wiedzy jaką posiada i po umiejętnościach a nie na podstawie „literek” przed nazwiskiem.
Czemu nie pisać???
To taka sama usługa jak każda inna. Jeden zarabia sprzedając warzywa, inny reperując samochody, jeszcze inny … pisząc prace. Co w tym złego? Problem tkwi w tłoku na uczelniach … trend do studiowania sprawia, iż na uczelniach ląduje kupa przypadkowych osób. Kadra uczelniana nie jest po prostu w stanie nad tym zapanować. Jeśliby promotorzy baczniej przyjrzeli się studentom na pewno wychwycili by niejedną pracę napisaną na zlecenie. Tylko że tak naprawdę kupę ludzi na uczelni ma to po prostu gdzieś, gdyż sami latają za dodatkowym zarobkiem … często słyszy się o profesorach, który mają godziny na kilkunastu uczelniach. Poza tym drogi Tomku nie bądź taki tajemniczy w tym co robisz …. będziesz miał więcej klientów :)))
Pisanie cudzych prac? To nie dla mnie
Nie rozumiem wypowiedzi Tomka. Z jednej strony mówi, że pisze prace dla leserów, a później narzeka, że po Polsce chodzą same matoły. A nie zastanowiłeś się Tomku, że to, że sam nie możesz sobie znaleźć lepszej i uczciwszej pracy, to częściowo twoja wina? Bo przecież miejsca pracy zabierają ci sprzed nosa właśnie leserzy ze świeżutkim papierkiem w rączce? Albo jeszcze bez papierka, ale dyspozycyjni, a nie zajęci pisaniem pracy?
nonsens
chciałbym się wypowiedzieć na temat stwierdzenia o osobach piszących pracę „Muszą to być na pewno solidni studenci, bądź osoby z wyższym wykształceniem.”. wcale nie trzeba być jakimś extra mózgiem, żeby pisać prace. właściwie to wystarczy być tylko dobrym z j. polskiego. reszta to pozbieranie materiału i ułożenie go w sensowna całość.
coś tu nie tak
nie wiem czemu, ale jak na warunki Śląska to te 3tysiaki to sporo kasiorki. Studiuje i wiem ze trzeba być naiwniakiem, żeby zapłacić takiemu Tomusiowi. Przecież prace można kupić za 250 zł (fakt, że zawsze trzeba ja przerobić troszkę, bo już była wcześniej oceniana), a jeśli ktoś chce mieć coś tylko swojego to nie wykosztuje się więcej niż tysiąc i to tylko wtedy gdy jest nie zaradny. P.S. Czy ta rozmowa nie była sfabrykowana??
a ja myślę ze on jest tani
Gdybym ja podejmował się pisania komuś pracy – to sądzę że brałbym z 5000 zł – przecież 1500-3000 to naprawdę niewiele. A osoba inwestująca pieniądze – też przeżyje przecież najczęściej 1 pracę magisterską w życiu się broni.
nie tani, nie
przeciez Ty bys pisal10 prac, a kazda kolejna to juz zmiany w poprzednich. Przeciec juz tyle osob pisalo o , np.bankowoscie internetowej, ze niesposob sprawdzic kto aprawde napisal te prace. wiec jesli bys dostal zlecenie na napisanie tej p[racy to bys mogl kupic taka i tylko wprowadzic odpowiedznie zmiany. Nowiesz, z 2ej strony, zawsze znajdzisz naiwniaka,ktory kupi za 3tys, tak samo jak sa naiwniaki kupujace kompy w hipermarkietach (az serce mnie boli jak ich widze)
w tygodnie to można 4 prace napisać
Pisze zawodowo prace na zamówienie od 4 lat mam już napisanych koło 100 rekord pracy na 60 stron 18 godzin ocena 4
2 tygodnie to dużo !!!
Pierwszą prace pisał brat w poznaniu na UAM z prawa i zajeło nam to 10 dni, samo pisanie zbieranie materiału to odzielna kwestia. Ocena pracy to 5. Swoją na informatyce pisać będę 1 tydzień. Kwestia wyboru promotora !!! Bo znam takich u których rok to za mało !!! Ale smi ich wybieramy 🙂
pisanie dla leserów
Ja tez piszę i czasem szlag mnie trafia, no cóż ale mam za to kase (nie tak wielką jak kolega z artykułu).Pisanie z mojegu punkru widzenia to interes natomiast jeśli chodzi o podejście etyczne to co to mnie obchodzi niech sie martwią ta tumanki co później się bronią :)i nie wiedzą o co chodzi gdyby nie oni to nas piszacych nie byłoby:) Coś za coś
stary student
jestem po 40-ce, studia konczylem 20 lat temu. to, o czym tu przez przypadek przeczytalem troche mnie zaszokowalo. „w moich czasach” nikt nie wpadal na pomysl kupowania pacy dyplomowej, bo nie bylo to mozliwe. miales regularne spotkania z promotorem, u ktorego omawiales kolejny etap swojej pracy. na koncu byl egzamin dyplomowy, gdzie zostales jeszcze raz dokladnie odpytany. mieszkam w Bawarii, gdzie nawet dzieciom w szkole nie wpada do glowy kiedykolwiek sciagac. mam kontakt ze studiujacymi, ktorzy opowiadaja jak cale studia regularnie samodzielnie pracowali. i z tego na koncu zostaja jeszcze raz rozliczeni. czyli podobnie jak za moich czasow na polibudzie w Gliwicach. pracuje tu jako inzynier bo cos wiem, bo czegos sie nauczylem. korzystam czesto z tego co mi w glowie, i to jeszcze z czasu pisania pracy magisterskiej zostalo, i mysle, ze jak ktos konczy swoje studia kupiona praca dyplomowa to zmarnowal caly swoj okres nauki. no i po co mu studia? nie wiem.
hmm
1500 zł? Raczej tanio! Co do tych 2 tygodni na napisanie to trochę chłopak przesadził… nawet jak się ma materiały to żeby napisać około 80 stron w 2 tygodnie to trzeba być naprawdę niezłym… samo przepisanie tylu stron może człowieka do szalu doprowadzić, a co dopiero praca autorska! Natomiast ja z własnego doświadczenia powiem tylko ze pisałem parę prac, ale z niższej polki, czyli np. prace zaliczeniowe… zgadzam się z Tomkiem, ze czasami żal dupę ściska ze ktoś inny zbiera laury za moja prace, ale to taki układ:) Sprawa daje niezwykła satysfakcje… o wiele większa moim zdaniem niż własna praca, bo moja cieszę się tylko ja, a napisana ja i osoba która zgarnia ocenę:) Aha… za taka prace zaliczeniowa parustronicowa zgarniam około 150zl… ale to w zeszłym roku. Ale ze ostatnio pisałem dla paru maturzystów i tyle dostałem, to sadze ze podniósłbym stawkę dla studentów:)
A mogę dostać numer telefonu Tomka? 😉
Nie
Jako osoba zainteresowana procesem tworzenia, zastanawiam się, czy masz jakieś nietypowe rytuały, które pomagają ci w stworzeniu inspirującego otoczenia przed rozpoczęciem pisania posta?