Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley

5/5 - (1 vote)

Bunt w Berkeley stał się prototypem, początkiem nowych form działania, które miały potem miejsce w USA, a później także w Europie Zachodniej. A wszystko zaczęło się od wydania przez władzę tegoż uniwersytetu zakazu politycznej agitacji. Oczywiście zakaz ten został całkowicie zignorowany, a dalsze agitacje nadal miały tam miejsce, pomimo, iż 8 członków zostało już zawieszonych.

Jednak prawdziwym impulsem do powszechnego studenckiego buntu była data 01.10.1964 roku, kiedy to policja aresztowała na terenie campusu agitatora spoza uczelni. Studenci urządzili masową akcję „Sit – in”, nie pozwalając, aby samochód policyjny opuścił teren uczelni. Michael Roseman – jeden z uczestników tych wydarzeń – opowiada o nich takimi słowami: „Siedzieliśmy tal ponad 30 godzin, tysiące dzieciaków trzymających w pułapce policyjny wóz na Sproul Plaza.

Wiele momentów składa się na zapamiętane obrazy tego nocnego czuwania dookoła wozu. Noc samorzutnej wspólnoty, jaka i papierosy rozdzielane wśród tłumu pijanych braterstwem chłopców i dziewcząt. Poranne śpiewy, żarty podczas dzielenia śpiworów i wtedy, gdy zostały zrolowane, a Plaza pozamiatana i wyczyszczona. Silne słońce jesieni, kanapki i lemoniada i tabletki, soki krążące pomiędzy spoconym tłumem. Potrzebowaliśmy współdziałania na tym gorącym i rozpaczliwym pikniku, widzianym w ten sposób oczami innych (…) ktoś stał przed samochodem w tych kluczowych minutach z wielkim pudełkiem  zielonych jabłek, rzucając nim w twarze bez apetytu, lecz pogodne i nagle opromienione, gdy śpiewaliśmy hymn „My się nie boimy …” – głosami drżącymi ze strachu i oczekiwania, wolni”.[1]

Protest ten zakończył się sukcesem policji, aczkolwiek przyczynił się do poparcia akcji przez większość studentów i stworzenia jego bardziej zorganizowanej formy, czego skutkiem było zawiązanie się: „Free Speech Movement” („Ruch Walki o Wolność Słowa”), który zasiliła część białych działaczy z „Komitetu Koordynacyjnego Studentów Walczących Bez Użycia Przemocy” (SNCC)

Okres zimowy przyniósł ponowne wysunięcie żądań (koordynowanych już, jako zorganizowany protest, przez FSM) i  w konsekwencji zajęcie jednego z budynków administracji, ogłaszając tym samym strajk okupacyjny i utworzenie ” Wolnego Uniwersytetu Berkeley”.

Trwało to zaledwie 2 dni, po czym wezwana na miejsce policja brutalnie rozprawiła się z protestującymi. Przyczyniło się to do powiększenia szeregów FSM i rozszerzenia jego politycznych celów. Następnie – cytując A. Jawłowską: „Walka o prawo do organizowania się studentów na terenie uczelni, przekształciła się w ogólny strajk przeciwko uniwersytetowi, jako uosobieniu niesprawiedliwego systemu społecznego”.[2]

Świadome i dojrzałe dążenie do przemiany życia społeczno  – politycznego przyświecały tworzeniu tzw. Antyuniwersytetów. Studenci twierdzili: ” Uniwersytet  jest rzecznikiem systemu i jako taki nie może głosić o nim prawdy”.[3]

Antyuniwersytety miały stanowić próby zmiany istniejącego stanu rzeczy. Cechowały się, jak zwykle niezwykłym wręcz stopniem spontaniczności. Ich tematyka skupiała się przede wszystkim na wszystkich tych zagadnieniach, które oficjalne uniwersytety z różnych względów pomijały lub zniekształcały np. marksizm, kultura hipisowska, uliczna poezja. Wykładowcą mógł być każdy, kto miał coś istotnego do przekazania w tych obszarach. Podstawą istnienia była idea samorządności.[4]

Prawo politycznej aktywności na terenie campusu zostało przywrócone w styczniu 1965 roku, a studenci skupiają się na poszukiwaniu własnego spojrzenia na kluczowe problemy społeczne.

Listopad 1966 roku znowu przynosi strajk. Tym razem chodzi o Wojnę w Wietnamie i prześladowaniami na tle rasowym . W 1968 roku protestujący porzucają pokojowe formy jego wyrażania. W Berkeley znowu dochodzi do starć z policją, ich gwałtowność wzmaga się w związku z przybyciem E. Cleaver’a z „Czarnych Panter”, na ulicach stawiane są barykady.       Aresztowania i wydalenia z uczelni to odpowiedź władz. Ale już wtedy studenci deklarowali: „Berkeley to nie tylko uczelnia, to także stan umysłu”.

Popierali ich także pracownicy naukowi, sami studenci byli przeświadczeni o swej roli w budowaniu alternatywnych struktur społecznych opartych o idee wspólnotowe.

Jednak szczytowym punktem ich politycznej walki stały się wydarzenia z maja 1969 roku, kiedy to studenci wraz z grupą miejscowej ludności, na skrawku ziemi należącej do uczelni, założyli park. Z kolei władze uniwersytetu miały inne plany odnośnie tego obszaru i wydano nakaz jego ogrodzenia, oraz usunięcia przebywający tam ludzi.

To właśnie wywołało, gwałtowny w swych skutkach, protest. doszło do zamieszek, które autorka książki Drogi kontrkultury tak opisuje: „Doszło do krwawych starć, które przerodziły się w trwającą wiele godzin bitwę. Użyto w niej gazów bojowych i helikopterów.

W czasie walk został zabity student – James Hector. Wywołało to nowa falę protestów”.[5]

Hasła „Ziemia dla wszystkich” i „Władza dla ludzi”, przyświecały 35 tysięcznej demonstracji w obronie parku, jak miała miejsce 30 maja 1969 roku. Przy okazji opowiadano się przeciw dominacji administracji państwowej i stanowej, oraz korporacjom, które narzucały kierunek polityki państwa, a także prywatnej własności.

Kolejne strajki i demonstracje wybuchały w 1970 roku, kiedy to Amerykanie wkroczyli do Kambodży. Po pewnym czasie gwałtowne formy protestu ustają, na rzecz tworzenia „Komuny Berkeley” – jak nazywają to miejsce niektórzy, a to zapewne ze względu na jego specyficznie wspólnotową atmosferę. I jeszcze długo dawała znać o sobie – chociażby biorąc pod uwagę jej wpływ na reformę amerykańskiego szkolnictwa.


[1] A. Jawłowska, Drogi …, op. cit, s. 61.

[2] Tamże, s. 61.

[3] S. Tokarski ,Orient i…, op. cit., s. 35.

[4] S. Tokarski ,Orient i…, op. cit., s. 35.

[5]A. Jawłowska, Drogi…, op. cit., s. 62.

Jeśli potrzebujesz wskazówek jak pisać swoją pracę dyplomową to polecamy poradnik pisania prac - dowiesz się tam wszystkiego.

Dodaj komentarz