Jak dostać się na najlepszą uczelnię świata? Trzeba mocno wierzyć w swoje umiejętności i zrobić wszystko, żeby zrealizować marzenia, uważa Barbara Sobowska, laureatka konkursu „Droga na Harvard” i świeżo upieczona studentka Harvard Law School.
Zostać przyjętym w poczet studentów Harvard Law School to powód do dumy?
Oczywiście. Kiedy dostałam list z Harvard Law School, zaczynający się od magicznych słów „Congratulations! Welcome at Harvard”, poczułam ogromną satysfakcję. Teraz myślę przede wszystkim o tym, że to wielkie wyzwanie, z którym bardzo chcę się zmierzyć.
Postrzegasz dostanie się na HLS jako zwieńczenie Twojej dotychczasowej edukacji wyższej?
Myślę, że te studia będą idealnym uzupełnieniem mojej dotychczasowej edukacji prawniczej. Uniwersytet Jagielloński, gdzie studiowałam przez 5 lat, dał mi świetną bazę teoretyczną i doświadczenie naukowe, obudził też pasję do prawa. Ponieważ program studiów na Harvard Law School jest bardziej nastawiony na samodzielną pracę i wymaga nieco bardziej praktycznego podejścia, myślę, że bardzo wzbogaci moje dotychczasowe doświadczenie i wiedzę zdobytą w Polsce. Harvard to dla mnie pewien wzór i wyzwanie jednocześnie. Mam nadzieję, że będzie to ciekawe doświadczenie, bo chcę opuścić mury uniwersytetu, mając świadomość, że pobyt tam zmienił coś w moim życiu.
Dlaczego akurat Harvard, a nie np. Yale albo Princeton?
Każda z tych szkół jest wyjątkowa, ale z Harvardem łączyło mnie coś więcej niż tylko marzenie o studiach na najlepszym wydziale prawa na świecie. Harvard już od kilku lat był w moim „planie”, więc od dawna pracowałam na to, by kiedyś móc dołączyć do grona tamtejszych studentów. Studiując za granicą, zostałam przyjęta do programu organizowanego we współpracy z Harvard Law School. Następnie otrzymałam stypendium Uniwersytetu Harvarda i Uniwersytetu w Wiedniu na wyjazd na seminarium organizowane przez obie szkoły, gdzie poznałam wielu profesorów wykładających na Harvardzie. W końcu wygrałam konkurs „Droga na Harvard”. Wybór szkoły mógł więc być tylko jeden.
Wygrana w konkursie w jakiś sposób ułatwiła Ci drogę na Harvard? Jak w ogóle przebiegał cały konkurs?
Tuż przed konkursem zostało zorganizowane spotkanie informacyjne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wziął w nim udział prezes Harvard Club of Poland Krzysztof Daniewski, który z taką pasją mówił o konkursie, że nie musiałam się długo zastanawiać nad aplikowaniem, mimo że samo zwycięstwo nie
Pomyślałam o tym jak o kolejnym wyzwaniu i szansie na to, żeby sprawdzić się przed złożeniem „prawdziwej” aplikacji na Harvard. W kwietniu przygotowałam aplikację, która zawierała odpowiedzi w języku angielskim na dwa proste pytania dotyczące mojej osoby. Następnie wybrano 30 osób i zaproszono na rozmowę kwalifikacyjną z członkami kapituły konkursu. Niespełna dwa miesiące od złożenia aplikacji odbierałam już nagrodę na Gali Finałowej w Warszawie jako laureatka konkursu „Droga na Harvard”.
Co będzie następnym etapem Twojej kariery? Praca w amerykańskiej kancelarii, aplikacja w Sądzie Najwyższym, a może własna praktyka?
Decyzję podejmę po ukończeniu studiów. Na razie przede mną Harvard. Sąd Najwyższy brzmi kusząco i może kiedyś będę na tyle doświadczonym prawnikiem, by zasiąść pośród najwybitniejszych znawców prawa. Na razie chcę realizować swoje marzenia o podróżach i stawiać sobie kolejne cele, a Harvard to dopiero początek!
Rozmawiał Paweł Rusak
Artykuł był opublikowany w magazynie studenckim „?dlaczego”
Jeśli potrzebujesz wskazówek jak pisać swoją pracę dyplomową to polecamy poradnik pisania prac - dowiesz się tam wszystkiego.