Tak czasem bywa, że nic nie przychodzi do głowy, co by było warte jakiegoś szerszego wspomnienia na stronie. Podzielę się zatem zdawkowymi myślami, które choć nie są warte osobnych wpisów, to przeszły mi w myślach, zastanawiając się co by tu napisać.
Reklamy
Na wydziale jestem drugą osobą (zaraz po dziekanacie), której się wszyscy o wszystko pytają. Nie wiem skąd w ludziach ta opinia (no dobra, powiedzmy że jestem starostą), ale wielokrotnie sam szukam za ludzi informacji, gdyż po prostu… nie czytam informacji na ścianach i tablicach informacyjnych wydziału. Ciekawiło mnie zawsze dlaczego tak jest. Otóż odkryłem że są one strasznie podobne do reklam. W Internecie nie jestem w stanie powiedzieć co reklamowała strona na której byłem (choć i tak od dawna używam Adblocka). Nie patrzę się też na bannery, np. w metrze jedyne co zwraca moją uwagę zarówno na peronach, jak i w pociągach, to nie epileptyczne reklamy, lecz newsy na ekranach pomiędzy nimi. Czyżbym był pokoleniem Ludzi Nie Widzących Reklam? 🙂
Znów głupota a tłumaczenia
Jakieś dwa tygodnie temu Viper wysłał mi do tłumaczenia wtyczkę Viper’s Video Quicktags. Zdążył ją już opublikować, a tłumaczenie wciąż jest ukończone w 53%, gdyż zostało mi całe FAQ. I tak jak je przejrzałem, to doszedłem do wniosku, że część z nich naprawdę odpowiada na banalne pytania. Czy fakt, że często ktoś się o to pyta oznacza, że społeczeństwo jest leniwe czy głupie?
Azjaci nie umieją angielskiego
Ostatnio sporo imprezuję z osobami z pierwszego roku moich studiów. I tak zaobserwowałem kilka rzeczy. Po pierwsze jestem coraz bardziej dumny, że Polacy wychowani za granicą mówią często tak pięknie po polsku. Ok, i tak im dokuczam ( 🙂 ), ale doskonale wiedzą jak jestem z nich dumny. Drugą rzeczą jest coś, co potwierdziło moje wnioski z nauki w Wielkiej Brytanii. Otóż Azjaci (głównie Chińczycy oraz obywatele Hongkongu) umieją świetnie czytać, uczyć się po angielsku, nieraz bezbłędnie pisać, ale ich umiejętności komunikacji werbalnej w porównaniu np. do Polaków są jak różnica między Wiśniówką Polską a Soplicy. Inną sprawą, że z konwersacjami nawet w Polsce jest ciężko. Od roku mam ciągłe problemy ze znalezieniem w Warszawie szkoły językowej, która oferowałaby konwersacje z niemieckiego na poziomie C1. Na ten semestr szukam… bezskutecznie.
Puste warszawskie drogi
Temat stary jak historia III RP. 3/4 wakacji spędziłem w korkach w samochodzie. O dziwo najgorzej było chyba w Dzień Bez Samochodu. Nie dość że Polacy nie umieją jeździć, ruszać na światłach, to jeszcze poruszać się w korkach. Akcje typu popularyzacja “jazdy na suwak” są doprawdy godne pochwały, ale w Polsce raczej przydałaby się rewizja przepisów i zakrojone na szeroką skalę (co za wyświechtany frazes, prawda?) akcje informacyjne. Ale jak to się ładnie mówi – co Polak to inne zasady.
Gdybym był b(l)ogaty…
Ostatnio przyglądałem się różnym formom zarobków na blogu. Z mety odrzuciłem zagraniczne serwisy, wychodząc z założenia, że wolę co polskie. Od dawna współpracuję z LinkLift i choć moje statystyki znacznie się poprawiły, wciąż zarabiam podobnie. Ale nie marudzę, nie jestem łapczywy. Zwraca mi się hosting, i zostaje coś na piwko. Blogvertising (dawni Krytycy okazali się w moich oczach klapą. Żeby sprzedać reklamy muszę mieć zainstalowany ich widget, jeśli nie mam reklam, to widget reklamuje właśnie ich. A ja bardzo nie lubię szpecić swojej strony, szczególnie za tak śmieszne pieniądze jakie oferują. Ponadto już chyba nie ma możliwości własnej wyceny za tekst komercyjny. A ja na pewno za te 30 czy 40zł nie będę nic pisał.
Aha, ponadto nienawidzę dzieci mojego sąsiada. ADHD dzieci naprawdę nie jest odpowiedzią na to, że się jest beznadziejnym rodzicem…
Wiedza odnaleziona na blogu brt12.eu
Jeśli potrzebujesz wskazówek jak pisać swoją pracę dyplomową to polecamy poradnik pisania prac - dowiesz się tam wszystkiego.